W co zainwestować 10000 zł (dziesięć tysięcy)?

Inwestując 10 000 zł, musimy wybrać przede wszystkim zakres ryzyka, jakie chcemy podjąć, a w związku z tym poziom zysku, jaki możemy osiągnąć. Większe ryzyko to zwykle większy zysk. Obecnie zdecydowanie najmniejszy zysk (choć najpewniejszy) zapewniają lokaty. Jeśli otworzymy lokatę na 10 000 zł, to w razie kłopotów banku cała taka suma jest zabezpieczona przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale to jedyny plus. Obecnie oprocentowania najlepszych lokat osiągają 1,5% w skali roku, i nie zmieni się to, dopóki utrzymuje się deflacja (a utrzymuje się już prawie 2 lata i nieprędko się to zmieni mimo wprowadzenia 500+, które tak naprawdę jest skierowane właśnie przeciwko niej). W dodatku większość lokat oprocentowanych powyżej 1% ma warunki dodatkowe: założenie konta w banku czy nieposiadanie wcześniej w nim żadnych innych kont lub lokat. Lokata może być więc „przechowalnią” pieniędzy w czasie, gdy szukamy lepszej oferty. Możemy zainwestować także w obligacje skarbowe lub korporacyjne. Obligacje skarbowe to pewność zwrotu kapitału wraz z odsetkami. Oprocentowanie jest nieco wyższe niż na lokatach, bo zaczyna się od 2,5% rocznie w przypadku, najkrótszych, 2-letnich serii. Jednak przy kwocie 10 000 zł różnica 1% nie będzie szczególnie odczuwalna. Podobnie jak przy lokatach, z obligacjami skarbowymi lepiej zaczekać, aż wejdziemy w fazę inflacji.

Kolejna kategoria to obligacje korporacyjne. Kupujemy je i sprzedajemy na rynku Catalyst. Przez niektórych jest uważany za mało atrakcyjny, bowiem „dzieje się na nim mniej” niż na pozostałych rynkach GPW. Jednak dla równowagi, w razie bankructwa firmy posiadacz obligacji ma pierwszeństwo w zwrocie kapitału przed posiadaczem akcji. Od strony technicznej, wejście na Catalyst jest proste- trzeba tylko posiadać rachunek maklerski, który założymy w każdym banku, posiadającym swój dom maklerski obsługujący ten rynek. Zwróćmy przy okazji uwagę, jakie są opłaty za utrzymywanie rachunku i prowizje za transakcje. Z 10 000 zł możemy na Catalyst kupować tylko detalicznie. Jeśli dopiero zaczynamy przygodę z obligacjami korporacyjnymi, to dobrym rozwiązaniem może być powierzenie pieniędzy funduszowi inwestycyjnemu obligacji. Jest to mniejsze ryzyko niż samodzielnie kupowanie, a zysk jest nieco większy niż na lokatach. Najlepiej wybrać fundusz powiązany ze stabilną instytucją i mający spory kapitał. Zapłacimy mu prowizję,ale w zamiast zyskujemy bardziej zróżnicowany portfel obligacji. Jeśli zdecydujemy się kupować samodzielnie, to zacznijmy od spółek, które jednocześnie są notowane na rynku akcji, albo posiadają sporo dobry rekomendacji. Wybierzmy dość stabilną branżę, np. nieruchomości. I bądźmy cierpliwi – ceny obligacji (wyrażane w %) zmieniają się bardzo powoli. Skorzystajmy z symulacji rentowności, aby zdecydować, czy warto kupić dany instrument. Sprawdzajmy tez dokumenty związane z emisją, np. określające jej zabezpieczenie i aktualności danej spółki. Zmiana na stanowisku prezesa czy informacja o walnym zebraniu akcjonariuszy powinny obudzić naszą czujność.

I wreszcie, inwestycja w akcje. Potrzebny jest do niej również rachunek maklerski. Wybieramy między rynkiem NewConnect, gdzie notuje się młode spółki i start-upy, a rynkiem głównym. Dla nowych inwestorów poleca się raczej ten drugi, bo NC to rynek bardzo zmienny i ryzykowny, gdzie jest wymagana duża wiedza na temat danej spółki. Częściej zdarzają się też bankructwa. Jeśli zdecydujemy się na rynek główny GPW, to podstawowa zasada: wybieramy spółkę o stabilnym kursie. Nie liczmy na długi trend spadkowy, który ma nagle cudownie się odwrócić. Wśród danych spółek zwróćmy uwagę na wypłacaną dywidendę i porównajmy z osiąganym zyskiem. Podejrzanie wysoka dywidenda to sygnał, żeby wstrzymać się z zakupem danych akcji.

Na koniec kilka słów o inwestycji w kruszce, zwłaszcza złoto. Plus jest taki, że interesują nas jeden-dwa wskaźniki, inaczej niż przy akcjach, gdzie mamy ich kilkanaście. Złoto jest notowane w dolarach, a my kupujemy je za złote- wobec tego najwięcej zyskamy w sytuacji, w której ceny złota i dolara będą szły w górę. A ponieważ jedno jest z drugim powiązane i zwykle gdy jedno zyskuje, drugie traci, to najlepsza dla nas będzie sytuacja, w której ceny złota szybciej będą szły w górę, niż ceny dolara w dół.